W poradniku wielokrotnie podkreślane jest, iż ludzie są różni, mają różne oczekiwania, różny temperament… Mogą też znajdować się w bardzo różnych momentach swojego życia i mieć diametralnie różne zapatrywania na związki, także te raczkujące – flirty.

Dlatego rozwijając swoje umiejętności flirtu nie należy szukać jakiejś jednej zasady czy metody, która miałaby uniwersalny charakter i po odpowiedniej ilości prób tworzyłaby uwodziciela-supermana. Takie działanie samo w sobie też nie jest celowe, ponieważ oznaczałoby wykreowanie persony, a flirt ma realny sens tylko wtedy, kiedy to my sami flirtujemy. Chcemy być sobą i chcemy poznawać prawdziwe kobiety. Tym bardziej, że udany flirt może poprowadzić do rozwinięcia się prawdziwego związku i jeśli ten miałby być oparty na nieprawdziwym fundamencie, skończyłoby się to boleśnie.

Trzeba być sobą i się nie bać. Nie uda się tym razem? Nic się nie stanie. Znakomita większość prób podrywu będzie się kończyła daleko przed osiągnięciem celu. Niektóre z nich pewnie dość drastycznie. Czasami amant naje się wstydu, kiedy indziej dostanie porządnego kosza, ale zawsze będzie mógł liczyć na adrenalinę płynącą z faktu podejmowania kolejnych prób i niezwykle ekscytującą nadzieję, że następnym razem się uda. Może z następnego podrywu wyniknie coś naprawdę niecodziennego?